|
|
2011-02-27
|
15.02.2011 WTOREK
W tym dniu wstałam wcześniej niż zwykle. W planach miałam wyjazd do miasta. Pojechałam wraz z babcią. Po załatwieniu wszystkich spraw pojechaliśmy do cioci. Babcia na chwilę została z jej młodszymi córkami a ona ze mną pojechała do kosmetyczki. Bardzo się bałam bo miałam przebić ucho. Jednak nie potrzebnie . Gdy wróciłam do domu wraz z babcią zauważyłyśmy naszego psa siedzącego przed drzwiami do domu. Nie mógł nawet wstać o własnych siłach . Weszłyśmy do domu. Pierwszy raz od soboty wzięłam się za lekturę.
Po godzinie przerwałam. Poszłam do kuchni, gdzie dowiedziałam się od mojego dziadka, że pies leży w ogrodzi i się nie rusza- zdechł..
Zrobiło mi się go bardzo przykro. Mimo ,że to tylko było zwierzę nie mogłam powstrzymać łez zresztą każdy w domu był przygnębiony tą wiadomością... |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-02-27
|
14.02.1011r. PONIEDZIAŁEK
Walentynki. Tego dnia miałam okropny nastrój.. nie dlatego , że nie miałam z kim spędzić tego święta.
Od około tygodnia mój pies , zaczął chorować. Kilka razy rodzice wzywali weterynarza dawał mu zaszczyki, ale powoli przestawały działać.. Tego dnia było o wiele gorzej niż wcześniej..
Pies nie mógł nie jeść ani pić. Był bardzo chudy. Ledwie utrzymywał się na nogach. Cały dzień chodził po polach wokół domu i szukał dla siebie miejsca. Pod wieczór przyprowadzono go na podwórko i tam spędził całą noc... |
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-02-27
|
12.02.2011r. SOBOTA
Pomimo tego,że sobota to dzień wolny od nauki tego poranka musiałam wstać wcześnie . O godzinie 8 rano miałam korepetycje z angielskiego, które pobieram już od września. Dwie godziny nauki. Wróciłam do domu a tam czekało mnie sprzątanie pokoju . Gdy skończyłam musiałam przysiąść do grania na organach bo jeszcze tego dnia miałam jechać na lekcje. Póki co obowiązki moje były zrobione więc usiadłam i zaczęłam czytać książkę, którą wcześniej pożyczyłam od koleżanki. Nie czytałam długo może pięć minut. Musiałam się szykować na lekcję.Pojechałam i wróciłam o 18. Nie miałam na nic ochoty. Siadłam przd telewizorem i oglądałam filmy. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-02-27
|
11.02.2011r CZWARTEK
Jeszcze dwa dni szkoły i dwutygodniowa przerwa.
No cóż ten dzień nie wyróżniał się niczym niezwykłym.. no może tym, że po zakończeniu lekcji była zapowiedziana wywiadówka. Chyba z tego właśnie powodu w szkole było ciszej niż zwykle. Nikt nie biegał po szkole,nie krzyczał, na lekcjach uczniowie w miarę uważnie słuchali słów nauczyciela..
Gdy wróciłam do domu mama szykowała się do wyjazdu. Po godzinie wróciła z kartką ocen. Nie było źle. Miałam średnią 5.0 co mnie dosyć satysfakcjonywało. Małe uwagi miała moja mama do mojego brata , ale tym już się nie przejmowałam... |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-02-27
Koncert
|
10.02.2011r ŚRODA
Tego dnia po obudzeniu się, do szkoły poszłam z myślą, że tylko trzy dni pozostały mi do upragnionych i długo oczekiwanych..FERII . Jednak ta wiadomość przegrała z moimi popołudniowymi planami...
W szkole nie działo się nic ciekawego, żadnych sprawdzianów ani kartkówek... co nie ukrywam bardzo mnie cieszyło . Zwolniłam się z ostatniej lekcji i pojechałam wcześniejszym autobusem do domu. Około godziny 16 wróciłam do szkoły,byłam odświętnie ubrana,gdy weszłam do świetlicy szkolnej wszystko było przygotowane do koncertu. Na widowni zbierali się rodzice, rodzina uczestników oraz nauczyciele i niektórzy uczniowie. Wszystko szło dobrze dopóki moja nauczycielka gry na organach nie zapytałam mnie o utwory. Okazało się, że moją piosenkę do której się przygotowałam grała już jedna dziewczynka..
Pół godziny przed występem... szybkie przypominanie sobie dawniej granego utworu.. Nadszedł czas wystąpienia. Pierwsza osoba druga.. Przyszła kolej na mój występ, siadłam przy instrumencie. Nacisnęłam pierwsze klawisze wiedziałam , że nie ma już odwrotu..pierwszy, drugi utwór.. koniec słyszę oklaski pomyślałam , że nie było aż tak źle. Kamień spadł mi z sera...
|
|
Komentarzy:
0
|